sobota, 17 listopada 2012

Przedpokój z nowymi drzwiami

W końcu mamy! Drzwi. Wszystkie wymienione na nowe. Nawet te które musieliśmy zareklamować- bo były za krótkie- już wymienili. A że to miał być (z założenia) blog o moim mieszkaniu (choć ostatnio troszkę zweryfikowałam to założenie bo co chwilę znajduję coś co chciałabym sfotografować i tutaj umieścić:) fotki wnętrzarskie muszą się pojawić. A więc na początek będzie przedpokój z nowymi drzwiami. 
Mieszkanie kupiliśmy na rynku wtórnym i nic nie zmienialiśmy w układzie ścian, tak więc łuk niestety został po poprzednich właścicielach. Zdjęliśmy tylko tapety które wcześniej były na wszystkich ścianach, położyliśmy gres i pomalowaliśmy. Brakuje jeszcze paru dodatków dekoracyjnych - ale pomysły już są i czekają na realizację.A pawlacz widoczny na zdjęciach to dzieło mojego męża.




Żaba - skarbonka przy drzwiach wejściowych- żeby bogactwo napływało do domu:)

 I druga część przedpokoju






Wszystko mówiący znak narysowany i powieszony przez A. w wejściu do pokoju dzieci


 I jedno zdjęcie ze starymi drzwiami


środa, 14 listopada 2012

Jabłka

Ostatnio mój mąż przyniósł do domu całą skrzynkę jabłek- takich od kolegi prosto z ogródka nie sypane ale za to brzydkie. On zadowolony że przyniósł tyle zdrowych owoców a ja zdezorientowana co mam z tym zrobić! Bo ja przecież nie lubię i nie za bardzo umiem gotować.
Na szczęście z odsieczą przyszła teściowa. Przerobiła większość jabłek na pyszny mus - do uwielbianego przez dzieci ryżu z jabłkami będzie jak znalazł (a to akurat umiem zrobić:))



A z jabłek super łatwy deser - czyli jabłka z kruszonką. 








niedziela, 11 listopada 2012

Kreatywny weekend

Weekend znowu tak szybko przeleciał. W sobotę R. i A. zajęli się męskimi sprawami czyli piłką nożną. Pojechali na pół dnia na  turniej piłkarski w którym A. brał udział. A w tym czasie my dziewczyny zajęłyśmy się babskimi sprawami - czyli zakupami i pieczeniem ciasteczek. Te właśnie czynności I. wskazała jako typowo babskie.
W niedzielę już we trójkę tworzyliśmy ozdoby świąteczne metodą decoupage. Ponieważ strasznie ich intrygowała ta nazwa i te wszystkie farbki które stoją na szafce, że postanowiłam zrobić takie ozdoby z nimi. Każdy wybrał inny kształt ozdoby i każdy miał swój pomysł. I. wybrała kwiatka i koniecznie chciała nakleić coś różowego. A. wybrał choinkę, a że nie mam zielonej farbki postanowił ją zazielenić motywem z serwetki (sam wszystko wybrał zaplanował i zrobił)a ja wzięłam dzwonek.Dzieci naprawdę się zaangażowały i każdy robił swoją pracę sam i zrealizowały wszystkie swoje pomysły. Jestem z nich naprawdę dumna.
Nasze dzieła:

1. Ciasteczka:







 2. Ozdoby:

Przed malowaniem:

 Po pierwszym malowaniu:

 Mój dzwonek:

 Choinka A.(motyw śniegu też sam wymyślił):





środa, 7 listopada 2012

Dzień wolny i prezenty prosto ze Szwecji

Dziś I. miała pasowanie na przedszkolaka, dlatego też wzięłam sobie jeden dzień urlopu. W planach miałam szybki wypad do Ikei (na kawę i ciastko oraz małe zakupy). Od rana w dzień powszedni na pewno nie było by tam wielkich tłumów. Ale pogoda była paskudna wiało i lało tak więc postanowiłam pozostać (po odprowadzeniu dzieci do odpowiednich placówek:)) w ciepłym domku i popstrykać trochę  zaległych fotek. To mi się udało w prawie 100 % (bo za oknem było cały czas szaro i światło było kiepskie).
Zaczęłam  od obfotografowania prezentów, które dostałam od koleżanki prosto ze Szwecji. Pyszna herbatka, piękne serce i serwetki do dekoracji i do decoupage. Prezenty trafione idealnie. Dzięki Monia:))) Szczególnie to serce  - będzie sobie ono stało w dużym pokoju i  będę tam odkładać biżuterię, którą zakładam codziennie rano  a nigdy nie chce mi się jej chować do pudełek w sypialni przeznaczonych specjalnie do tego celu.

Prezenty:




 
Serce może też posłużyć jako podstawka pod świeczkę:




 Ale ja wolę tak (o i ktoś jeszcze dorzucił swoje błyskotki:)):





Przy okazji wypróbowywania herbatki z kawałkami skórki (chyba) z pomarańczy postanowiłam pozostać w szwedzkich klimatach. Pooglądałam więc sobie po raz setny książkę o szwedzkich domach (kupioną w Ikei). Obejrzałam też mój album ze zdjęciami i powspominałam podróż do tego kraju - gdzie byliśmy gośćmi u koleżanki od tych właśnie prezentów.






Kubek co prawda całkowicie nie związany z klimatami skandynawskimi, ale za to z moim UKOCHANYM NYC.
O moim uwielbieniu do tego miasta będzie innym razem.






piątek, 2 listopada 2012

Nowe puszki

Ostatnio dorobiłam się dwóch nowych puszek do mojej kolekcji.To chyba są jak na razie najciekawsze okazy. Pierwsza ucieszyła mnie podwójnie bo zawierała w sobie pyszne cukierki (które szybko zostały zjedzone) i do tego sama w sobie jest ciekawa.





A druga sama wpadła mi w ręce w Tk Maxx, gdzie poszłam sobie tylko pooglądać (a gdy  doszłam do działu z ręcznikami i innymi akcesoriami do łazienek, stwierdziłam że tam nie ma co oglądać i kiedy chciałam już wyjść rzuciła mi się w oczy ta puszka). Podeszłam z niedowierzaniem czy dobrze widzę między ręcznikami naprawdę stała ona i już wiedziałam że musi być moja. Jest fantastyczna chyba  najładniejsza jaką mam :







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...